DostawczZdrowia.pl

Ogólnopolska baza specjalistów medycznych

Twoje zdrowie. Twój wybór.

Ein Mal ist kein Mal

12.04.2010 komentarzy: 0

NFZ, służba zdrowia, rynek medyczny,To niemieckie przysłowie trafnie komentuje sytuację na polskim rynku zdrowia. Okazuje się, że jest już nas 2 miliony. Tylu Polaków zmuszonych jest do kupowania usług medycznych… dwa razy.

Płacimy państwu, które zobowiązuje się pośredniczyć w zakupie usług medycznych. Czy robi to dobrze? Spokojnie, to tylko pytanie retoryczne – pozostańmy przy faktach, odsuwając na bok tłoczące się emocje. Składka na NFZ, w większej części, odliczana jest od podstawy opodatkowania. Jednak jej pewna część, która stopniowo rośnie, pobierana jest z naszego wynagrodzenia po opodatkowaniu. Słowem z naszej kieszeni. Następnie okazuje się, że limit się skończył, trzeba czekać pół roku lub, że wizytę u lekarza należy okupić całodziennym posiedzeniem w poczekalni. Kogo na to stać?

Efekt jest taki, że na leczenie, poza obowiązkowymi składkami na NFZ, wydajemy 15 mld zł; drugie tyle kosztują nas leki. To prawie dwa razy więcej niż dwa lata wcześniej. Tendencja niekorzystna dla pacjenta przekłada się na dynamiczny rozwój prywatnych firm medycznych, które ogłaszają kolejne inwestycje. Budują szpitale, kupują uzdrowiska, których pozbywa się budżet państwa i powiększają sieci klinik. Właściwie należy się cieszyć. Polska służba zdrowia reformuje się w szybkim tempie, lekarze zarabiają coraz lepiej i mogą koncentrować się na terapii, a nie wizytach przedstawicieli medycznych.

Eksperci rynku medycznego twierdzą, iż kwestią czasu są zmiany, które już zaszły w Niemczech. Tam w ciągu dwudziestu lat prywatne szpitale zdobyły połowę rynku. I tu dochodzimy do paradoksu. Europa od lat stojąca na straży publicznego systemu ochrony zdrowia stopniowo prywatyzuje cały sektor. Stany Zjednoczone, na wskroś sprywatyzowane, doczekały się prezydenta, który nacjonalizuje tamtejszy system. Wygląda na to, że najważniejszy jest tzw. „ruch w interesie“. A tak poważnie, okazuje się, że konstytucja systemu nie jest najważniejsza, a jedynie racjonalna gospodarka zasobami, których zawsze jest zbyt mało. Niby prawda, ale jak ją osiągnąć…

Może warto przyjrzeć się innym rynkom. Konsument sam decyduje co jest dla niego najlepsze. Nie potrzebuje pośredników i doradców, tym bardziej że mamy internet. Ciekawe, dlaczego wciąż nie dostajemy narzędzi finansowych, które pozwoliłyby sprostać wysokim kosztom usług zdrowotnych. Kiedy chcę kupić mieszkanie, wyruszyć dookoła świata, czy zmienić odkurzacz mogę liczyć na kredyt. Aby spać spokojnie mogę ubezpieczyć dom od pożaru czy kradzieży. Dlaczego więc otacza mnie finansowa próżnia, gdy konieczna jest droga rehabilitacja kolana po niefortunnym wypadzie na narty…?

TAGI: NFZ, służba zdrowia, rynek medyczny, ubezpieczenia,

« wszystkie artykuły

Skomentuj