Rośnie społeczność w sieci
17.02.2010 komentarzy: 0
Biblia wszystkich liberałów The Economist zajęła się tematem społeczności sieciowych. Wow! Raport specjalny A world of connections to ciekawy materiał na temat zmian jakie obserwujemy w sposobie komunikowania się, pracy i zabawy współczesnych ludzi.
Wyjściowa teza, postawiona przez autora Martin‘a Giles’a, brzmi – w większości zmieniło się na lepsze! Porcja statystyk, okraszona ciekawostkami (czy słyszeliście o Orkut, społecznościowym serwisie Google popularnym w Indiach i Brazylii, albo o QQ super popularnym w Chinach?) wzmacnia przekonanie o skali zmian, jakie stały się naszym udziałem w ostatnim czasie. Ale jak to się stało, że zdominowane w latach 90. przez technologicznych zapaleńców środowisko stało się przyjazne dla każdego?
Odpowiedź wydaje się oczywista. Strony społecznościowe wyposażono w przyjazne interfejsy, łatwe w użyciu szablony oraz narzędzia ochrony prywatności. Internet został uczłowieczony i szybko zmienił się w supermedium komunikacji masowej, w którym czujemy się dobrze. A najlepiej czują się Australijczycy, jak dowiadujemy się z rzeczonego raportu Economist’a. Ale, ale – bo przecież jakieś musi być. Jasne, że jest – prezesi firm ukuli termin „social notworking“ i blokują pracownikom dostęp do portali społecznościowych, które są znacznie bardziej zajmujące niż papiery piętrzące się na naszym biurku. Czy to aby nie wbrew konstytucji?