Zdrowie na eksport
10.05.2010 komentarzy: 2
Polska uznana została za jeden z najatrakcyjniejszych celów turystyki medycznej. Zaskakujące, nieprawdaż? Tym bardziej, że nie chodzi o niemieckich emerytów, niemal zamieszkujących Kołobrzeg. Indyjska firma konsultingowa IMRS w swoim najnowszym raporcie umieściła Polskę wśród najatrakcyjniejszych krajów, odwiedzanych w celu wykonania zabiegów medycznych.
Polska znalazła się tym samym obok dobrze rozwiniętych, tradycyjnych destynacji tego typu turystyki: Indii, Singapuru czy Tajlandii. Wygląda na to, że zaczynamy wreszcie czerpać korzyści z położenia naszego kraju. Koszty podróży do Polski są znacznie niższe dla Europejczyków, nie wspominając o niewygodach długiego lotu. Kolejek do specjalistów praktycznie nie ma, ponieważ na drodze nie staje NFZ. Inaczej wygląda sytuacja w Niemczech, czy Wielkiej Brytanii (tam są kolejki) – co napędza pacjentów polskim prywatnym firmom medycznym. Oczywiście kluczowym argumentem są ceny zabiegów, wielokrotnie niższe w odniesieniu do krajów zamożniejszych. Same ceny jednak nie wystarczą. Zagranicznych pacjentów przyciągają wysokie kwalifikacje polskiego personelu oraz nowoczesne wyposażenie klinik. Aż trudno uwierzyć, że mowa o Polsce.
Najciekawsze są jednak perspektywy rozwoju rodzimej turystyki medycznej. Specjaliści przewidują kilkunastoprocentowy wzrost wartości rocznie oraz wskazują na przeszkody, których usunięcie mogłoby ów wzrost przyspieszyć. Przede wszystkim odblokowanie zasobów szpitali publicznych, które stoją bezczynnie po wyczerpaniu limitów oraz zwarta strategia promocji polskiej oferty to kluczowe czynniki rozwoju. Zmiany w pierwszej sprawie zapowiada od jakiegoś czasu rząd, natomiast rozwiązaniu drugiego problem może przysłużyć się aktywność niedawno powstałej Polskiej Izby Turystyki Medycznej.
Zupełnie inaczej polski rynek zdrowia jawi się Polskim pacjentom. Badania Eurobarometer’a ujawniają, że 69% Polaków czuje, że pobyt w szpitalu może im zaszkodzić. Najbardziej obawiamy się szpitalnych infekcji, błędnych diagnoz, pomyłek chirurga oraz awarii sprzętu. Wszystkie te lęki sprawiają, że ocena rodzimego sytemu opieki zdrowotnej wystawiana przez Polskich pacjentów wypada marnie, na tle innych państw europejskich. Wygląda na to, że gdzieś obok nas dzieje się jakaś alternatywna rzeczywistość, widziana jedynie z odległej perspektywy.
Komentarze